Jakis czas temu podjęłam dojrzałą decyzje o konieczności wynajmu innego mieszkania i co za tym idzie wspólnego zamieszkania z Klaczką. Ja się cieszę, Ona jakby nie. Albo to rzeczywiście głodek jej zabiera wszystkie emocje, albo może chce się wycofać? Byćmoże nie ma ochoty na wspólne życie? Co prawda mówi co innego, ale czyny zupełnie za tym nie idą. Zatem zamiast się cieszyć ze znalezienia mieszkania, martwię się czy to na pewno dobra decyzja!
Potrzebuje wsparcia. Nie moge mieć wszystkiego na głowie.
Znowu mam jakieś dziwne myśli, swoje wyobrażenia związku.
Czy tak trudno mnie kochać? Czy tak trudno ze mną po prostu być? Czy czas spędzony wspólnie rzeczywiście tak bardzo boli?
Tygrysek
piątek, 29 stycznia 2016
szczerość Klaczki
Jeszcze w to nie do końca wierzę, ale my na serio chudniemy. Nie jest to spektakularne 5kg na tydzień, ale spokojne po 1 kg. Stan odchudzania jest piękny , choć chwiejny dla nastroju. Najgorzej jest w trakcie okresu, gdy czuje się jak gówno. Tygrysa dopiero to czeka i trochę się boję ;)
Miałam pisać jeszcze o górach, ale nie chcę poruszać złych emocji, których było za dużo. Oczywiście okazało się, że przyjaciół dobierasz sobie samemu a rodzina potrafi wszystko zepsuć dla "dobra"wspólnego. Najgorsze jest to, że każdy ma rację (jak się jemu wydaje).
Ikea w ciąży. wiem, wiem, że Tygrys się cieszy. Ja wciąż przyzwyczajam się do faktu, że ja tak nie bardzo mogę być w ciąży, bo moje zasady są sprzeczne z rzeczywistością. I dlatego zamiast też się cieszyć, zrobiło mi się po prostu przykro, że ja nie.
Dzień po dniu szukam pracy. Z resztą nie tylko ja. Ludzi zwalniają, wykorzystują i takie tam. Jestem już w takiej desperacji, że mogłabym pracować nawet po 12h gdybym się czuła potrzebna. Tego najbardziej potrzebuję w pracy, nie kasy.
Kolejna sprawa- własnie kasa. Ja wiem, że Tygrys dla mnie wszystko itd, ale jak nie znajdę pracy, to nie wiem jak pojadę na te żagle i inne super weekendy, bo to nie może tak być. Z drugiej strony jak pracę znajdę, to trzeba będzie kombinować wolne, a jak wiadomo kombinowanie wychodzi mi słabo.
i tak sobie żyję od weekendu do weekendu, coraz mniej wierząc w to, że po egzaminie znajdzie się dla mnie miejsce w labo. Może to efekt uboczny mniejszej liczby kalorii docierającej do mózgu.
Odchudzanie zawsze niszczyło mi psychę.
Klaczka
piątek, 15 stycznia 2016
ambitny plan
Nie wiem kiedy, a już minęły dwa tygodnie z 2016 roku. Szybko. Część spraw się ciągnie
z poprzedniego - jak np. sprawa z sylwestrem. Cytując Kolegę: "Jesteś jedyną osobą jaką znam, która zorganizowała dwa sylwestra jednego roku: na jednym ją oszukano, na drugim oskarżono
o oszustwo". Dziś miał być ten dzień, gdzie Pani K. miała oddać pieniądze. Miał być, ale do tej godziny nie wpłynęła ani złotówka. Pewnie już nie wpłynie i będzie trzeba rozpocząć postępowanie cywilne. buu :(
z poprzedniego - jak np. sprawa z sylwestrem. Cytując Kolegę: "Jesteś jedyną osobą jaką znam, która zorganizowała dwa sylwestra jednego roku: na jednym ją oszukano, na drugim oskarżono
o oszustwo". Dziś miał być ten dzień, gdzie Pani K. miała oddać pieniądze. Miał być, ale do tej godziny nie wpłynęła ani złotówka. Pewnie już nie wpłynie i będzie trzeba rozpocząć postępowanie cywilne. buu :(
Ciągnie się również rozliczenie sylwestra z Ekipą z Micry :) Ale to z kolei powinno być bezbolesne
i śmiem twierdzić, że nawet przyjemne:)
i śmiem twierdzić, że nawet przyjemne:)
Jeszcze wspomnienia z wypadu w góry nie zanikły, a tu już trzeba planować Mazury. Dla większość naszych znajomych wydaje się, że to za wcześnie. Że oni wakacje/urlop zaczną obmyślać jakiś tydzień/dwa przed wyjazdem. No tak, ale my mamy w tym roku ambitny plan :) Chcę zrobić patent żeglarza jachtowego i móc w przyszłości samej czarterować łodzie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Tak samo się okaże co wyjdzie z ambitnych planów poprawy swojej figury przed czerwcowymi promykami słońca. Ważenie, dieta, ćwiczenia, fokoida i przede wszystkim mobilizacja finansowa powinny w szybkim tempie zrzucić te zbędne "kilka" kilo :) Wykres fokoidy to nawet fascynujące zjawisko samo w sobie. To i linia trendu. Dzięki nim będzie można przewidzieć, na podstawie dotychczasowych osiągnięć ( bądź ich braku ) prawdopodobną wagę w wybranym okresie. Najpierw jednak podstawy ... Tygrys idzie kupić wagę :)
piątek, 8 stycznia 2016
prolog przygód sylwestrowych
Lubię początek roku. Słońce świeci jakby mocniej, Dzień jest dłuższy a śnieg sprawia, że jest jaśniej.
Sylwestra spędziłyśmy w Tatrach. Brzmi burżujsko i tak było. Pierwszy raz w życiu widziałam fajerwerki pod sobą. Mieszkałyśmy na wysokości 986 m npm. Bąbel jakoś dał radę podjechać pod te wielkie górki, ale za to znów zaśmierdział olejem.
Jasne, że się stresowałam. a to tym, że ekipa się nie umie zgrać, że są opóźnienia i że jak bym chciała siedzieć w chacie, to bym nie wyjeżdzała.
nie mam czasu rozpisywac się zbyt mocno. Wstawię zdjęcie dla potomności i dokończę po niedzieli, kiedy to będę potrzebowała kompresu na wkurwa w sprawie szukania pracy.
W nd finał WOŚP. Od zawsze wzrusza mnie ta impreza. Mam nadzieję, że tym razem też będzie cudownie i poczuję zjednoczenie ze światem :)
Sylwestra spędziłyśmy w Tatrach. Brzmi burżujsko i tak było. Pierwszy raz w życiu widziałam fajerwerki pod sobą. Mieszkałyśmy na wysokości 986 m npm. Bąbel jakoś dał radę podjechać pod te wielkie górki, ale za to znów zaśmierdział olejem.
Jasne, że się stresowałam. a to tym, że ekipa się nie umie zgrać, że są opóźnienia i że jak bym chciała siedzieć w chacie, to bym nie wyjeżdzała.
nie mam czasu rozpisywac się zbyt mocno. Wstawię zdjęcie dla potomności i dokończę po niedzieli, kiedy to będę potrzebowała kompresu na wkurwa w sprawie szukania pracy.
W nd finał WOŚP. Od zawsze wzrusza mnie ta impreza. Mam nadzieję, że tym razem też będzie cudownie i poczuję zjednoczenie ze światem :)
Klaczka
sobota, 26 grudnia 2015
świąteczne "bez sensu"
Święta. Zamiast chlać ze znajomymi, szukam pracy. Znowu. Nic się nie zmienia od kilku miesięcy. Wkurza to, że jeśli już jest coś konkretnego, to dedykowane i obstawione zanim się pojawi ogłoszenie. Tak było ostatnio. Zostałam niemal zbluzgana w Urzędzie Pracy, że przecież pojawiło się stanowisko dla technika analityka. Sprawdzałam zanim poszłam. Nie było. Pojawiło się 23 grudnia z datą rozpoczęcia pracy 23 grudnia. Kto przed świętami zaczyna pracę na nowym stanowisku?! Nie mam sił. Wiedziałam, że wybieram sobie kierunek drogi i nie najłatwiejszy. Już nie wierzę, że znajdę coś przed zdaniem egzaminu. Nie chcę być wykorzystywana. Nie chcę nudzić się w pracy i czuć się niepotrzebna... a tak będzie, bo muszę się zatrudnić gdziekolwiek. Pewnie dojdzie do tego, że trafię do kolejnego kołchozu i znów jako anonimowa osoba, stanę się buntującą innych szują, bo przecież nie wolno mieć swojego zdania.
Jutro wyjeżdżamy z Tygrysem. Nie ukrywam, że nie cieszę się. Jestem wdzięczna, pokorna i kochająca, ale nie ciesze się. Pomijając fakt, ze nie lubię się pakować. Nie lubię też, gdy nie jestem samowystarczalna. a ten stan trwa zbyt długo. Boję się też obcych dzieci, właściwie ich rodziców, bo jak ustawić do pionu wrednego obcego dzieciaka nie narażając się na nienawistne spojrzenie rodzica? nie da się. Nie nastawiam się negatywnie. Analizuję różne sytuacje.
Będzie pięknie, cudownie i pewnie przywiozę wspaniałe wspomnienia, tylko powrót też będzie koszmarny. Bo do czego? do bezrobocia i perspektywy szukania miejsca dla siebie na produkcji?
boję się nowego roku, bo zawsze może być gorzej.
Jutro wyjeżdżamy z Tygrysem. Nie ukrywam, że nie cieszę się. Jestem wdzięczna, pokorna i kochająca, ale nie ciesze się. Pomijając fakt, ze nie lubię się pakować. Nie lubię też, gdy nie jestem samowystarczalna. a ten stan trwa zbyt długo. Boję się też obcych dzieci, właściwie ich rodziców, bo jak ustawić do pionu wrednego obcego dzieciaka nie narażając się na nienawistne spojrzenie rodzica? nie da się. Nie nastawiam się negatywnie. Analizuję różne sytuacje.
Będzie pięknie, cudownie i pewnie przywiozę wspaniałe wspomnienia, tylko powrót też będzie koszmarny. Bo do czego? do bezrobocia i perspektywy szukania miejsca dla siebie na produkcji?
boję się nowego roku, bo zawsze może być gorzej.
piątek, 18 grudnia 2015
Przełom
Bardzo lubię ten stan, kiedy z wypisanym blankiecikiem informuję wszystkich wokół, ze biorąc 7 dni urlopu nie będzie mnie w pracy 2,5 tygodnia! Ale należy mi się. Naprawdę. Ten rok nie był udany. Sporo osób odeszło, bardzo bliskich. Święta, choć na pewno wszyscy będą się mega starać uśmiechać, również nie zapowiadają się specjalnie wesoło. Marzenia o zjazdach na jabłuszku, lepieniu bałwana i kulig z pochodniami też się pewnie nie sprawdzą sugerując się prognozą pogody.
Waga wzrosła o jakieś 25 %. Tak wiem, niby to chora tarczyca, ale tak na prawdę to żrem jak wieprz!
Stan konta... no cóż. Jest kredyt, prawie zawsze był. Ale ten się spłaca. Ta kwestia ni to grzeje, ni to ziębi. Jest plan na wcześniejszą spłatę. Od kilku lat ten sam i nie wychodzi.
Zostało kilka dni na wymyślenie postanowień noworocznych. Albo życzeń. Mam jedno ważne postanowienie, jedno główne marzenie:
CHCĘ ABY NADCHODZĄCY NOWY ROK 2016 BYŁ LEPSZY OD POPRZEDNIEGO!!!
CHCĘ ABY NADCHODZĄCY NOWY ROK 2016 BYŁ LEPSZY OD POPRZEDNIEGO!!!
Tak sobie myślę, że jednym z plusów dwa_tysiące_piętnastego jest fakt, że lepiej się poznałyśmy
z Klaczką. Była to emocjonalna sinusoida, od dna dolin poprzez szczyty uniesień. Jednocześnie miałam poczucie uczuciowej stabilizacji. I jak to w kalejdoskopie bywało różnie. Miałyśmy wybuchy namiętności - eksplozje wściekłości. Erupcje ekstazy - wylewy wyrzutów. Żar pożądania - huragany myśli. Salwy wdzięczności - detonację związku.
Kocham Cię :*
Twój Tygrysek :D
środa, 9 grudnia 2015
Zapach zza ściany
Smród trupa jest jednym z najgorszych zapachów jakich doświadczyłam! Wchodzi nosem, tam jakby wiruje i przenika do każdej tkanki. Czuć go nawet jak się wyjdzie z danego otoczenia. Opis trupa, który w temperaturze ok. 30 st. spędził 5 dni też nie należy do przyjemnych. Ale mówić trzeba, nie ma sensu chować takich doznań w sobie. Trza się podzielić pięknem biologi!! Tym jak leżał w kurtce na łóżku, ale nogi miał na dole. Jakby nie miał siły ich podnieść, albo jakby tylko na chwilkę się położył bo zasłabł. Tym jak przy pomocy grawitacji zmienił kolor na... trupi. Krew mu odpłynęła.
Oraz, że strażacy kazali się schować do domu i opuścić korytarz bo...bo... bo może wybuchnąć! Ciało spuchnięte od wody nie dało się znieść ze strychu w jednym kawałku. Pewnie się rozlało. Oby już w tym czarnym worku. I oby wraz z ciałem znikły te białe robaki co się padliną żywią. Tych się boje najbardziej. Pewnie jak zostały zamienią się w muchy. Much będzie pełno w tym roku!
Ale najgorszy jest smród! Nic nie da się z tym zrobić. Wspólne połączenie mieszkań rurami kanalizacyjnymi sprawiło, że dostał się on to mojego mieszkania. Ale i tak by się dostał, bo ściana jest cienka i z dykty. Nie otworzę okna by to wywietrzyć, bo Jego jest zaraz obok i też tam się wietrzy. Jak otworzę pewnie zdechnę. Korytarz...Nie, nie ma mowy! Wietrzy się, okna otwarte, ale czarny worek nie pochłania zapachów. Tylko trzyma by nie kapało na schodach...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
