Jakis czas temu podjęłam dojrzałą decyzje o konieczności wynajmu innego mieszkania i co za tym idzie wspólnego zamieszkania z Klaczką. Ja się cieszę, Ona jakby nie. Albo to rzeczywiście głodek jej zabiera wszystkie emocje, albo może chce się wycofać? Byćmoże nie ma ochoty na wspólne życie? Co prawda mówi co innego, ale czyny zupełnie za tym nie idą. Zatem zamiast się cieszyć ze znalezienia mieszkania, martwię się czy to na pewno dobra decyzja!
Potrzebuje wsparcia. Nie moge mieć wszystkiego na głowie.
Znowu mam jakieś dziwne myśli, swoje wyobrażenia związku.
Czy tak trudno mnie kochać? Czy tak trudno ze mną po prostu być? Czy czas spędzony wspólnie rzeczywiście tak bardzo boli?
Tygrysek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz