piątek, 18 grudnia 2015

Przełom

Bardzo lubię ten stan, kiedy z wypisanym blankiecikiem informuję wszystkich wokół, ze biorąc 7 dni urlopu nie będzie mnie w pracy 2,5 tygodnia! Ale należy mi się. Naprawdę. Ten rok nie był udany. Sporo osób odeszło, bardzo bliskich. Święta, choć na pewno wszyscy będą się mega starać uśmiechać, również nie zapowiadają się specjalnie wesoło. Marzenia o zjazdach na jabłuszku, lepieniu bałwana i kulig z pochodniami też się pewnie nie sprawdzą sugerując się prognozą pogody. 
Waga wzrosła o jakieś 25 %. Tak wiem, niby to chora tarczyca, ale tak na prawdę to żrem jak wieprz! 
Stan konta... no cóż. Jest kredyt, prawie zawsze był. Ale ten się spłaca. Ta kwestia ni to grzeje, ni to ziębi. Jest plan na wcześniejszą spłatę. Od kilku lat ten sam i nie wychodzi.
Zostało kilka dni na wymyślenie postanowień noworocznych. Albo życzeń. Mam jedno ważne postanowienie, jedno główne marzenie:
CHCĘ ABY NADCHODZĄCY NOWY ROK 2016 BYŁ LEPSZY OD POPRZEDNIEGO!!!

Tak sobie myślę, że jednym z plusów dwa_tysiące_piętnastego jest fakt, że lepiej się poznałyśmy 
z Klaczką. Była to emocjonalna sinusoida, od dna dolin poprzez szczyty uniesień. Jednocześnie miałam poczucie uczuciowej stabilizacji. I jak to w kalejdoskopie bywało różnie. Miałyśmy wybuchy namiętności - eksplozje wściekłości. Erupcje ekstazy - wylewy wyrzutów. Żar pożądania - huragany myśli. Salwy wdzięczności - detonację związku.

Kocham Cię :* 
Twój Tygrysek :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz