poniedziałek, 21 września 2015

dym namiętności

Gdy poznawałam Tygrysa, wiedziałam, że będzie inaczej niż z innymi. Już po pierwszym seksie powiedziała, że nie mam się zakochiwać a mojego focha "to moja kwestia" skwitowała "role się odwracają".  
Przeżyłam ten weekend. Było intensywnie :)  

W piątek zaczęłyśmy biesiadowanie przy wiadomych używkach. Tygrysowi wyostrzyły się zmysły, głównie węch i smak. Rzuciła się na mnie i z wielkim apetytem całowała, patrząc na mnie takimi rozmarzonymi oczami. Między mlaskami mruczała, że jestem słodka, taka pyszna i czym ja właściwie pachnę: pistacje? ciasteczko... wanilia... jednak pistacje! Nie psułam Jej wizji, tylko zabrałam się za całowanie. Jakie to było piękne! We wszystkich odcieniach namiętności: delikatne i brutalne, z ciągnięciem za włosy, drapaniem po plecach, trzymaniem za szyję, głaskaniem po twarzy. Magia!  
taka rozmowa bez słów...  
a później już były słowa i misja niechciana, ale obowiązkowa. Trzeba było się umyć... tez nie lubię, w tym stanie wyjątkowo nie znoszę, bo mnie woda bardziej boli.  
Jakoś specjalnie ruszać mi się nie chciało, ale przyjemne było łaszenie się, prężenie i wypinanie :)  
Po orgazmach Tygrys zaczął chrapać a ja zabrałam się za uzupełnianie glukozy! żarłam i żarłam, póki nie skończyły się ciastka, wafelki i pierniczki. Pusty talerz mnie nie zniechęcił, żarłam dalej owoce.  

Dzień później powtórka, ale łagodniejsza. Zaczęły się rozmowy o treściach abstrakcyjnych.  
Wyszło od dojenia krowy, bo uczyłam na się na agroshow. Powiedziałam wtedy mądrą mądrość, że "trzeba puścić, żeby szybciej leciało". Rozmowa szybko przeszła do łechtaczki, następnie do cewnika moczowego, który ja uznałam za wybitnie romantyczny a Tygrysa za specjalistę od tematów urologicznych. Moja naga Kobieta rozkręciła się w swoim monologu, ja się zawiesiłam, szukając ciasteczka. Ocknęłam się na hasło "złoty deszcz", co znów wiązało się z niechcianą misją "muszę się umyć". 

Mogę z Nią już chyba wszystko :)  

Klaczka 

1 komentarz:

  1. Zaczynam się bać tego "wszystko" bo przecież co chwila wpadam na "świetne" pomysły!! :D Wampire!! tak mi się kojarzy ten wieczór:) Było cudownie, było magicznie!! ale zawsze tak jest, bo przecież TO mnie nie bierze :)

    OdpowiedzUsuń