poniedziałek, 14 września 2015

o wyznaniach, żarciu i karach

(Nie wiem kiedy Tygrys zacznie pisać... Może nie ma czasu, może nie ma o czym a może się boi.
Przecież cieszyła się bardziej niż ja z tego bloga. Trudno, pociągnę to póki co sama.)

Nie mieszkamy jeszcze razem, więc właściwie, to taki nasz pierwszy wspólny dom. Ja sprzątam i wiecznie się wkurzam, że syf. Ona gotuje a ja tyję...
Chciałam własnie o tym żarciu.

Ostatnio uparłam się, że nie powiem Jej "kocham Cię". Podpadła mi strasznie!
Pewnie gdyby nie to, że więcej nas łączy niż dzieli, że nastolatkami już nie jesteśmy i z wygód bycia razem trudno zrezygnować, mogło być bardzo źle. Jednak z wiekiem "niewybaczalne" zyskuje inne znaczenie.
Przez tydzień udało mi się powstrzymać. Od wielkiego wkurwa, przez "ja Ciebie też" aż do sytuacji podbramkowej...

Podeszła mnie "od dupy strony". Najpierw chipsy, później najlepszy chleb z lidla aż w końcu oscypek...
iiiii.... wymsknęło mi się! Bo ja kocham żreć! i jak mnie karmi też kocham!
ale Ona nawet tego nie zauważyła. Kto cierpiał bardziej? chyba muszę wymyślać bardziej wysublimowane kary. Jest w tym pewne ryzyko, bo Tygrys to niebanalny stwór i kara może Jej się spodobać.

aaaa! muszę sprostować wyobrażenia. Nie jesteśmy grubymi lesbiszczami, z krótkimi tłustymi włosami, które udają, że są zajebiste.



pisała: Klaczka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz