a to przecież tylko kupa metrów lin, wielkie prześcieradła na tyczkach i te dziwne nazwy na wszystko. Ale jak się chce choć trochę poczuć profesjonalistą, to trzeba coś wiedzieć.
Jaka dobra ekipa nam się trafiła! to bardzo ważne, żeby się nie pozabijać na tak małej przestrzeni, tym bardziej, że na 9 członków załogi, członki posiadało tylko dwóch. Reszta same macice, które wiadomo jak wpływają na zachowanie.
Nie da się ukryć, że głównym narzędziem pacyfikacji był alkohol. Samego piwa szło tyle, że przestało mi smakować, więc czasami znikałam pod pokładem, żeby łyknąć pigwówki.
Nie lubię jak nic się nie dzieje. Los widocznie mi sprzyjał, bo na hasło "chcę przygody", działy się rzeczy dziwne.
Podarł się żagiel, ten największy, grot znaczy. Listwy się połamały. W efekcie trzeba było go zdjąć i zanieść do żaglowni, żeby naprawili. Fajna przygoda! ciężkie to strasznie, ale niesienie go przez Giżycko z piwem było całkiem szpanerskie :)
kolejna akcja już nie była taka różowa, bo groziła końcem żeglowania. Najważniejsza linka się zerwała! Fał grota, czyli taka najgrubsza i najdłuższa linka do wciągania żagla na maszt. A to wszystko w momencie, gdy szykowaliśmy się do prywatnych regat. Szczęścia było w tym dużo, bo została przecięta w dobrym miejscu, bo kapitan jest obcykany i wiedział jak naprawić. Szybko usunięta usterka pozwoliła na korzystanie z naszego świeżo naprawionego grota bez większych niedogodności.
a regaty? fajna zabawa :) tym bardziej, że na drugiej łodzi była zgraja dzieciaków, które nas dekoncenrowały na wszelkie sposoby. Najpierw delikatne łapówki w formie przerzucanych krówek, później wycie małoletnich syren aż do bitwy morskiej, czyli oblewanie się wodą!
Jasne, że wygraliśmy :) pomimo karnego kółeczka za użycie silnika przy starcie.
Muszę jednak wrócić do trudnego słownictwa żeglarskiego. Jak zinterpretować zdanie "Woda jest w poziomie a góra jest po prawej" ? nawet nie starałam się zrozumieć :)
zachwycało mnie wszystko! romantyczny bóbr z zielskiem w pysku, polanki z mazurskimi krówkami a nawet to, jak Tygrys ląduje na dupie wychodząc na ląd (wtedy spontanicznie mi się powiedziało "jak Ty pięknie upadasz", co wywołało ogólny zachwyt załogi).
jeszcze mogłabym dużo pisać, ale nie będę odbierać Tygrysowi tej przyjemności.
Zasłużyłyśmy na urlop :)
teraz trzeba zasłużyć na kolejny... i zarobić... tylko gdzie
Klaczka
