piątek, 29 kwietnia 2016

wytłumaczenie

Mam takiego dziwnego doła, że aż trudno o tym pisać. Taki ciężki, pełen zobojętnienia i stracenia wszelkiego sensu. Na nic nie mam ochoty, za to pomysłów pełno, tylko żaden nie wychodzi.
W przerwie między nauką chciałam zrobić kiciusia na szydełku. Takie prostego na 3h roboty, nawet nie. I co? Nie wychodzi! To dołuje jeszcze bardziej, bo ma się wyrzuty sumienia, że jednak nic nie umiem na ten egzamin.
Poza tym jak go zdam? To co wtedy? Nie mogę już siedzieć na dupie i czekać na łaskę. Muszę iść gdziekolwiek i wyprowadzić się, bo z matką dostaję często szału. Nie, że mnie wkurza, tylko żal mi jej, bo też straciła pracę i jak ma mieć pasożyta na utrzymaniu, to wolę się wynieść…
Z drugiej strony jak się wyprowadzę, to się zatęsknię… bo jestem teraz tak podzielona na pół… najgorsze, ze wszędzie jestem zaangażowana emocjonalnie. No tak mi się zrobiło na starość.
A to wszystko musiałam napisać, bo tygrysowi należy się wytłumaczenie moich zachowań, które i tak udaje mi się ukrywać, ale jeszcze trochę i wybuchnę, albo rykiem albo agresją.

Taka jestem popieprzona, ale przynajmniej staram się wyjaśnić dlaczego, chyba po prostu to strach. 

Klaczka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz