czwartek, 7 kwietnia 2016

na bieżąco

Po cudownym weekendzie nastały czarne chmury. 
Tygrys zdenerwowany, ja jakaś taka zdołowana.
Niby z boku sielanka, ale czuje się napięcie. Przesilenie wiosenne, moje ulubione wytłumaczenie. Słońce jakoś za mocno świeci i za mocno grzeje. Dupa niby mniejsza, ale to nie to, co powinno być o tej porze roku. Zobojętnienie… Moje problemy jakby takie błahe a przecież są. Stresuję się egzaminem i praktykami. Jedyne co pewne, to to, że pójdę do pracy gdziekolwiek. Pewnie znów trafię do jakiegoś niezbyt ciekawego miejsca, byle tylko coś robić i mieszkać razem.

Miałam pisać o naszej namiętnej nocy, po której nie chciało się wstawać do szkoły, bo Żonka taka piękna i cieplutka przekręcała się na drugi seksi boczek… w ogóle zakochałam się w Tygrysie! Bo jest taka dobra. Już nie ma takich ludzi…


Widziałyśmy włamanie. Dziwna sytuacja, jak nie wiesz czy to, co się widzi, to prawda, czy jakieś nocne zwidy. I te myśli, ze przecież nikt normalny nie wychodzi oknem… Tygrys zgłosił zdarzenie. Taka jestem dumna, że jest moja! 

Klaczka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz