piątek, 29 kwietnia 2016

wytłumaczenie

Mam takiego dziwnego doła, że aż trudno o tym pisać. Taki ciężki, pełen zobojętnienia i stracenia wszelkiego sensu. Na nic nie mam ochoty, za to pomysłów pełno, tylko żaden nie wychodzi.
W przerwie między nauką chciałam zrobić kiciusia na szydełku. Takie prostego na 3h roboty, nawet nie. I co? Nie wychodzi! To dołuje jeszcze bardziej, bo ma się wyrzuty sumienia, że jednak nic nie umiem na ten egzamin.
Poza tym jak go zdam? To co wtedy? Nie mogę już siedzieć na dupie i czekać na łaskę. Muszę iść gdziekolwiek i wyprowadzić się, bo z matką dostaję często szału. Nie, że mnie wkurza, tylko żal mi jej, bo też straciła pracę i jak ma mieć pasożyta na utrzymaniu, to wolę się wynieść…
Z drugiej strony jak się wyprowadzę, to się zatęsknię… bo jestem teraz tak podzielona na pół… najgorsze, ze wszędzie jestem zaangażowana emocjonalnie. No tak mi się zrobiło na starość.
A to wszystko musiałam napisać, bo tygrysowi należy się wytłumaczenie moich zachowań, które i tak udaje mi się ukrywać, ale jeszcze trochę i wybuchnę, albo rykiem albo agresją.

Taka jestem popieprzona, ale przynajmniej staram się wyjaśnić dlaczego, chyba po prostu to strach. 

Klaczka

środa, 13 kwietnia 2016

nie tracić czasu



Szybko ten czas biegnie a zmiany, o których pisze Tygrys nastąpią w przeciągu najbliższych miesięcy. Gdzieś kiedyś przeczytałam mądre słowa, że czasu nie można zabijać, tylko go wykorzystywać. Staram się tak właśnie robić, jednak z drugiej strony wciąż go mało. Chodzi mi o egzamin końcowy. Niby uczę się regularnie, jednak z moimi ambicjami pojęcia WSZYSTKIEGO, jakoś wciąż czuję się niedoskonała. Długa droga przede mną a licznik pokazuje już tylko 72 dni.

Wciąż najpiękniejsze są weekendy, kiedy mogę się obudzić i widzieć zaspane oczka Tygrysa.  Ten był wyjątkowy, bo Tygrys i reszta załogi mieli pierwsze wyjście na wodę w ramach kursu na patent żeglarza jachtowego. W niedzielę pojechałam do nich. Nie trudno było zgadnąć, że to Oni. Jedyna żaglówka na jeziorze i załoga w kapokach. Słodko wyglądali! Widać, że tworzą zgraną ekipę i nawet laska, która została do nich dołączona się wtapia w towarzystwo. Zazdroszczę im… Ja pewnie nie zrobię tego kursu, pewnie będą ważniejsze sprawy. Z drugiej strony obiecałam, że nauczę się obsługiwać harmonijkę, żeby były jakieś przygrywki do szant :) ale to wszystko pewnie dopiero po egzaminie właśnie z tego powodu, że czas wykorzystywać czas.  

Wielbię też Tygrysa za determinację w chudnięciu. O ile ja pochąłniam ponad 2l wody i odżywiam się jajkami, jabłkami, marchewkami i płatkami głównie jaglanymi, Ona zaczęła regularnie chodzić na basen. Nie po to, by leżeć w jaccuzi! Poza tym wykupiła kartę multisport… I tak pięknie chudnie, że się zaczynam obawiać takiej wizji- Ona piękna wysoka szczupła a ja gdzieś tam na dole za Nią się kulam… Chociaż ja też już schudłam 7kg, ale waga jakby stanęła. A tu taka miła niespodzianka ze strony wagi:
                                     

Tęsknię już do szydełka. Mam fazę na stworzenie albo bakterii albo narządów anatomicznych takich jak GIANTmicrobes :) Proste i efektowne. Mało jest takich branżowych pierdół na rynku, więc można by tez co nieco sprzedać. Może jednak powinnam uwierzyć w swój talent i spróbować.

Będąc na bezrobociu nie umiem się nudzić. Jestem bardzo zarobiona. Na tyle, że wczoraj zapomniałam iść na wizytę do urzędu pracy. Niestety olśniło mnie przy matce i tak mi się głupio zrobiło! Bo nie dość, że pasożyt, to jeszcze nieodpowiedzialny. Wrrr! Poszłam po l4. Moje pierwsze w życiu. Nigdy nie miałam tego nawet w dłoni! Pierwsze i już trzeba kłamać. A wiadomo, że jak trzeba, to nie umiem. Z moim szczęściem znów trafiłam na lekarza obcokrajowca. Nie umiem z nimi rozmawiać, bo mam wrażenie, że mnie nie rozumieją… Ale poszło gładko i dziś urzędniczka nawet się zmartwiła, ze mam wracać do domu i przyjść jak mi się skończy zwolnienie. Jednak nie taki diabeł straszny! Z drugiej strony sypiam urzędniczkę, więc może się przyzwyczaiłam ;)

Miałam w planach jeszcze wyrzucać swoje żale na ustrój i na zakłamanie kościoła, ale dostałam okres i zobojętniałam. Oj, ale to, że Peatz ze swoim nadpobudliwym chujem koncelebruje jedną z ważniejszych mszy państwowych w tym roku, bo rocznica chrztu Polski w głowie się nie mieści! Chyba jeszcze o tym wydarzeniu coś napiszę…

W niedzielę moja ukochana siostra bienie półmaraton. To mój kolejny autorytet. Mieć taki charakter, żeby od zera dojść do takiej formy, żeby być w stanie biec tyle km? Szacunek i Gratulacje! Odziedziczyłam chyba inne geny, bo jestem zbyt leniwa…

A tu wraca na ląd moja najlepsza załoga! Czyli przyszli kapitanowie. Oni naprawdę płyną :)
                                       

Klaczka :)


wtorek, 12 kwietnia 2016

carpe diem

Czy śmierć nieznanej nam wogóle osoby może nas wzruszyć? Oczywiście! No pomijając efekty walki hormonów przed okresem, to mnie takie coś dopadło. Siostra kolegi, znana mi tylko i wyłącznie z kilku opowieści. Rzekłabym, że całe życie przed Nią. Odeszła niespodziewanie i szybko. Może to mnie tak dostknęło? To, że może mnie to spotkać bez żadnych znaków, bez ciężkiej choroby czy z powodu wypadku. Tak po prostu. Przyszedł na Nią czas, choć była młodsza niż ja. Czyżby kostucha zbierała już żniwa z mojej półki?

Zawsze mi wpajano, że na śmierć nie da się przygotować i trzeba tak żyć jakby dzisiejszy dzień był naszym dniem ostatnim! 





Tygrys krzyczy: Czas na zmiany bo czuję, że marnuje czas! 


czwartek, 7 kwietnia 2016

na bieżąco

Po cudownym weekendzie nastały czarne chmury. 
Tygrys zdenerwowany, ja jakaś taka zdołowana.
Niby z boku sielanka, ale czuje się napięcie. Przesilenie wiosenne, moje ulubione wytłumaczenie. Słońce jakoś za mocno świeci i za mocno grzeje. Dupa niby mniejsza, ale to nie to, co powinno być o tej porze roku. Zobojętnienie… Moje problemy jakby takie błahe a przecież są. Stresuję się egzaminem i praktykami. Jedyne co pewne, to to, że pójdę do pracy gdziekolwiek. Pewnie znów trafię do jakiegoś niezbyt ciekawego miejsca, byle tylko coś robić i mieszkać razem.

Miałam pisać o naszej namiętnej nocy, po której nie chciało się wstawać do szkoły, bo Żonka taka piękna i cieplutka przekręcała się na drugi seksi boczek… w ogóle zakochałam się w Tygrysie! Bo jest taka dobra. Już nie ma takich ludzi…


Widziałyśmy włamanie. Dziwna sytuacja, jak nie wiesz czy to, co się widzi, to prawda, czy jakieś nocne zwidy. I te myśli, ze przecież nikt normalny nie wychodzi oknem… Tygrys zgłosił zdarzenie. Taka jestem dumna, że jest moja! 

Klaczka