Nie mam ani kropelki alkoholu w pokoju,
nie licząc masy perfum, ale desperatką nie jestem. Na szczęście już nie ryczę, choć
godzinę temu było słabo… Pogadanka od mamusi, na wiadomy temat rozpoczęty takim
samym pytaniem „a jak praca?”. I naprawdę tym razem byłam szczera. Powiedziałam
mniej więcej wszystko co mi leży na sercu odnośnie amazona, bo przecież ona
wciąż mnie tam widzi… to też boli, jakby mnie miała za totalne dno. Nie jest mi
dobrze w mojej bezrobotnej sytuacji. Wygodnie też mi nie jest, jak to się może
wydawać z zewnątrz, gdyż wraz z wypłatą totalnie straciłam nawet tę wątpliwą
niezależność. Ja wiem, że ona się martwi, że oczywiście pomaga jak może… tylko
ja już nie mogę słuchać o amazonie. Może sobie wmawiam, że tam tak okropnie,
może jednak powinnam się zatrudnić na te parę miesięcy. Ja się po prostu boję. Nie
chcę znów ukrywać się miedzy alejkami i ryczeć, myśląc co a tu robię. Nie chcę
czuć się jak gówno, z którym nikt się nie liczy.
A w tym wszystkim już tęsknię za nią, bo czuję, że lada
chwila wyprowadzę się stąd. To już nie jest fanaberia, tylko plan na życie.
Szukam pracy, oczywiście, że tak. Tylko prędzej znalazłabym
pracę dla Ali niż dla siebie, dziś wysłaąłm jej nawet jedną ofertę. Mućce
podsyłam. Napisałam już mnóstwo listów motywacyjnych dla znajomych. Sobie
ostatnio nie umiem, bo jak mam się chwalić sobą, kiedy czuję się właśnie tak
nijako.
Może faktycznie nie można mieć wszystkiego. Skoro mam
wspaniałą Żonę i troskliwą rodzinę, to powinnam pracować jako magazynier…
Wracając do płaczu przy brzmieniu słowa amazon i focha na
matkę, że nie chce mnie zrozumieć… Miałam iść do pokoju bez słowa, żeby nie
załkać przy niej, ale ona wstała i ruszyć nie mogła. Przejęłam się. Ona do
końca udawała, że już dobrze, że ścierpła (jakie dziwne słowo), chyba też
przejęła się moim przejęciem i ucieszyła, że jednak dziś się do niej odezwę i
wręczyła mi kolejne spodnie dresowe. Chyba na zgodę.
Jestem bardzo dumna z Tygrysa, że tak chudnie i że jeszcze
psychicznie nie wariuje. Z siebie dumna nie jestem, bo już tyle przeszłam z
odchudzaniem, że wiem z jaką prędkością, kiedy i czy w ogóle schudnę. Na razie
idzie średnio. Stać mnie na więcej. Jak ze wszystkim. Tak zostałam wychowana.
aaaa i jeszcze coś. ciśnienie się podnosi jak mam duże emocje. wtedy tabsy nie działają.
Klaczka z nadciśnieniem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz