środa, 3 lutego 2016

Gdzie jest wódka?

Nie mam ani kropelki alkoholu w pokoju, nie licząc masy perfum, ale desperatką nie jestem. Na szczęście już nie ryczę, choć godzinę temu było słabo… Pogadanka od mamusi, na wiadomy temat rozpoczęty takim samym pytaniem „a jak praca?”. I naprawdę tym razem byłam szczera. Powiedziałam mniej więcej wszystko co mi leży na sercu odnośnie amazona, bo przecież ona wciąż mnie tam widzi… to też boli, jakby mnie miała za totalne dno. Nie jest mi dobrze w mojej bezrobotnej sytuacji. Wygodnie też mi nie jest, jak to się może wydawać z zewnątrz, gdyż wraz z wypłatą totalnie straciłam nawet tę wątpliwą niezależność. Ja wiem, że ona się martwi, że oczywiście pomaga jak może… tylko ja już nie mogę słuchać o amazonie. Może sobie wmawiam, że tam tak okropnie, może jednak powinnam się zatrudnić na te parę miesięcy. Ja się po prostu boję. Nie chcę znów ukrywać się miedzy alejkami i ryczeć, myśląc co a tu robię. Nie chcę czuć się jak gówno, z którym nikt się nie liczy.
A w tym wszystkim już tęsknię za nią, bo czuję, że lada chwila wyprowadzę się stąd. To już nie jest fanaberia, tylko plan na życie.
Szukam pracy, oczywiście, że tak. Tylko prędzej znalazłabym pracę dla Ali niż dla siebie, dziś wysłaąłm jej nawet jedną ofertę. Mućce podsyłam. Napisałam już mnóstwo listów motywacyjnych dla znajomych. Sobie ostatnio nie umiem, bo jak mam się chwalić sobą, kiedy czuję się właśnie tak nijako.
Może faktycznie nie można mieć wszystkiego. Skoro mam wspaniałą Żonę i troskliwą rodzinę, to powinnam pracować jako magazynier…
Wracając do płaczu przy brzmieniu słowa amazon i focha na matkę, że nie chce mnie zrozumieć… Miałam iść do pokoju bez słowa, żeby nie załkać przy niej, ale ona wstała i ruszyć nie mogła. Przejęłam się. Ona do końca udawała, że już dobrze, że ścierpła (jakie dziwne słowo), chyba też przejęła się moim przejęciem i ucieszyła, że jednak dziś się do niej odezwę i wręczyła mi kolejne spodnie dresowe. Chyba na zgodę.


Jestem bardzo dumna z Tygrysa, że tak chudnie i że jeszcze psychicznie nie wariuje. Z siebie dumna nie jestem, bo już tyle przeszłam z odchudzaniem, że wiem z jaką prędkością, kiedy i czy w ogóle schudnę. Na razie idzie średnio. Stać mnie na więcej. Jak ze wszystkim. Tak zostałam wychowana.

aaaa i jeszcze coś. ciśnienie się podnosi jak mam duże emocje. wtedy tabsy nie działają. 

Klaczka z nadciśnieniem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz