To był przedziwny wieczór. Ze wspaniałymi ludźmi, mnóstwem
jedzenia i morzem alkoholu. A ja byłam totalnie zamknięta. Tylko słuchałam,
obserwowałam i toczyłam wiele wewnętrznych bitew. Mam takie przemyślenia, o
których strach opowiadać. Właściwie nie uczestniczyłam w żadnej rozmowie a
powinnam.
Mikuś przyjechał na urlop. Relacji z nim nie da się opisać. To
nie jest zwykły przyjaciel, to już legenda.
On nie wróci na stałe do PL, choć jako strzelec jest
nieprzewidywalny a los może być nieprzychylny.
Nie sadziłam, że aż tak bardzo za nim tęsknię. Wyparłam to
ze świadomości. Jestem mistrzem wypierania się uczuć.
I choć wieczór minął szybko, ja wciąż nie mogę dojść do
siebie.
Klaczka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz