poniedziałek, 8 lutego 2016

***

To był przedziwny wieczór. Ze wspaniałymi ludźmi, mnóstwem jedzenia i morzem alkoholu. A ja byłam totalnie zamknięta. Tylko słuchałam, obserwowałam i toczyłam wiele wewnętrznych bitew. Mam takie przemyślenia, o których strach opowiadać. Właściwie nie uczestniczyłam w żadnej rozmowie a powinnam.

Mikuś przyjechał na urlop. Relacji z nim nie da się opisać. To nie jest zwykły przyjaciel, to już legenda.
On nie wróci na stałe do PL, choć jako strzelec jest nieprzewidywalny a los może być nieprzychylny.
Nie sadziłam, że aż tak bardzo za nim tęsknię. Wyparłam to ze świadomości. Jestem mistrzem wypierania się uczuć.


I choć wieczór minął szybko, ja wciąż nie mogę dojść do siebie. 

Klaczka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz