wtorek, 8 grudnia 2015

a czas mija

2 lata minęły bardzo szybko. Zgodnie z moją teorią wszystko powinen już trafić szlag, ale chyba klątwa została zdjęta. Nie chcę obiecywać, że zawsze będzie różowo, bo niespełnione obietnice bolą obie strony. Natomiast czuję, że póki będzie nam się chciało, będzie dobrze.
Trudno mi sobie wyobrazić kogoś innego u mojego boku. To nie kwestia wieku czy dojrzałego spojrzenia ani wygody. Może to właśnie miłość.
z kim mogłabym tak żyć, jak chcę? z ogromną energią zdobywać świat, jeździć na wycieczki- nie te zagraniczne, ale te bliskie, najbliższe. Komu by się chciało łazić ze mną po krzakach i kto zabierałby mnie na sylwestra w góry?
albo cały weekend liczyć oporniki...

obecnie mamy adwent. z założenia czas przygotowań do świąt. taaa... jak się wkręcisz w keszing, to nie ma przebacz. Codziennie nowa zagadka, codziennie boli głowa od myślenia, ale gdy już uda się rozwiazać ma się taka satysfakcję, że twarz sama się śmieje.

zagadki sa hardcorowe. a ja ćwiczę cierpliwość, temperuję ambicję i zagaduję do obcych ludzi. Wzrusza mnie zjednoczenie i chęć pomocy. Wskazówki mają naprowadzać, nie dawać odpowiedzi wprost. Formują się więzi.

Bawimy się w to pierwszy raz. Jestem z nas dumna, bo całkiem dobrze sobie radzimy.
W niedzielę zamiast spać po imprezie do południa, obudziłyśmy się ok 9 i liczylyśmy oporniki na choince. i tak cały dzień... i bez wyniku...
Później przyszli goście. Każdy mysłał nad kolejną zagdką. Dobra impreza, jak jażdy w milczeniu patrzy na bezsensowne literki i próbuje nadac im sens, bo jakiś sens mają...

Z rzeczy bardziej praktycznych- dzięki kalendarzowi quizowemu uniknęłam zatrzymania przez policję, bo tak mi się wyostrzyła spostrzegawczość, że widziałam ich zza 2 zakrętów ;)


Klaczka dumna z tego, że z zagadkami jest na bieżąco i może się w końcu uczyć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz