Mam takie dziwne usposobienie, że jak komuś dzieje się krzywda, to ja obrastam w siłę i nabieram pozytywnego nastawienia. Jeśli coś mi leży na sercu, to zamykam się w sobie. Czy to egoizm?
Biorąc pod uwagę, że to mój instynkt samozachowawczy (który się nie sprawdza) w połączeniu z patologiczną dumą raczej tak. Jednak z drugiej strony nie bardzo. Każdy normalny człowiek zachowuje się odwrotnie, kierując się właśnie egoizmem, tym słownikowym.
Dużo dziś zrozumiałam. Dziękuje Kochanie :*
Klaczka (bo wypada się w końcu podpisać)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz