poniedziałek, 30 listopada 2015

idzie ku lepszemu

To będzie udany dzień! Tak mi się wydaje. Dzisiejszy dzień może być przełomowy. Tak czuję!
Tak będzie!! Koniec ze smutkami, koniec z wątpliwościami! Trzymam kciuki za to :)

...
To już dwa lata, a ja Kocham Cię i nadal się w Tobie zakochuje :*

Tygrysek

środa, 25 listopada 2015

wkurwek

Trochę już wody w rzekach upłynęło od ostatniego posta i wypadałoby coś tutaj napisać. Kiedy spytałam Klaczkę przy tworzeniu tego bloga o czym mam pisać, powiedziała, że o czym tylko chce! Ale czy na pewno?
Jest kilka spraw, które mnie męczą, które sprawiają że się duszę. Najchętniej to bym pogadała na ten temat z moją Panną, gdyby tylko ona się tak w sobie nie zamykała. Ostatnio znowu ją oszukali, gdy poszła na niby szkolenie. Wróciła zła. Naprawdę zła. Aż się nie chciało siedzieć w Jej towarzystwie. No bo ile można mówić, pocieszać skoro samemu wiele rzeczy by się zrobiło zupełnie inaczej? No to siedzi taka koło ciebie, wkurzona na wszystko i zamiast się wyżalić, wykrzyczeć co ją tak wkurza to ona co? gra... w sapera! nosz kurwa! rzeczywiście pasjonująca gra, której nie można przerwać! Ja rozumiem nawet, że nie chciała ze mną gadać, może nie w tym momencie, ale miałyśmy wtedy gościa. Kumpela wpadła z opieką medyczną, gdyż gdzieś mnie przewiało i nie byłam wstanie nawet zwlec się z wyrka.  A no właśnie! "Obcy" potrafią się jakoś bardziej przejąć, przyjechać się spotkać, pogadać, a ta Moja z samego rana wróciła do Rodziców.
Sama nie wiem, dlaczego to tutaj piszę, skoro powinnam się do tego już przyzwyczaić. Jest tak już od dłuższego czasu. Choć w trybie sinusoidy. Najgorzej kiedy doły obu naszych wykresów się spotkają. 

...

Tak teraz czytam sobie to tutaj i ewidentnie za dużo w tym jadu. To nie jest przecież tak, że Ona nie chce spędzać razem więcej czasu, że nie szuka jakieś pracy, że nie potrafi otwarcie rozmawiać. No bo nie jest, nie?

Tygrysek

czwartek, 5 listopada 2015

tak tylko piszę

... i będą trwać te trzy: wiara, nadzieja i miłość. A z nich najważniejsza jest MIŁOŚĆ!!!

Kiedy "romantycznie" szeptałam Ci do ucha pierwszy raz słowa przysięgi ( cała w sosie czosnkowym, łapiąca kawałki kebaba wypadające mi z ust) byłam pewna, że dokonałam dobrego wyboru. Nadal tak uważam. 
Twierdze również, że to co sie teraz wydarzyło było nam potrzebne. Choć za dużo tych dramatów!! Bez sensu, że sprawa wyjaśnień między dwiema dorosłymi kobietami  przebiegła/przebiega w tak burzliwych okolicznościach. Z drugiej strony tak jest, gdyż się kilka spraw nawarstwiło.
hmm... a może ja jestem leniwa? I z wygody nie chce mi się znowu przechodzić tych wszystkich zabiegów i rytuałów związanych z tworzeniem związku? A może za dużo wymagam od Ciebie? Może to ja mam jakieś chore ambicje i wygurowane wymagania co do mojej partnerki? ....
Myślę, myślę, i myślę... NIE, TO NIE TO!! ja Cię na serio kocham :* i jak to wtedy śpiewał Gutek: cieszę się, cieszę się, cieszę się... i dopowiem od siebie: że Cię mam :)

 aaa... to ja pisałam- Tygrysek :)

***

Mam takie dziwne usposobienie, że jak komuś dzieje się krzywda, to ja obrastam w siłę i nabieram pozytywnego nastawienia. Jeśli coś mi leży na sercu, to zamykam się w sobie. Czy to egoizm?
Biorąc pod uwagę, że to mój instynkt samozachowawczy (który się nie sprawdza) w połączeniu z patologiczną dumą raczej tak. Jednak z drugiej strony nie bardzo. Każdy normalny człowiek zachowuje się odwrotnie, kierując się właśnie egoizmem, tym słownikowym.

Dużo dziś zrozumiałam. Dziękuje Kochanie :*


Klaczka (bo wypada się w końcu podpisać)

środa, 4 listopada 2015

jakoś...

... to będzie.

Nie wolno mówić głośno o swoich obawach, bo złe duchy słyszą, że jesteśmy słabi i wtedy napierają swoją niszczycielska siłą, przynosząc jeszcze więcej problemów.
Trzeba na złość wszystkim cieszyć się! Z kolorowej jesieni, z tego, że piękna mgła otula nasz świat, że nie pada (że pada też).

Być może znalazłam sposób na swoje depresyjne usposobienie, Trzeba się mocno szczypać kiedy dół dopada i na bieżąco wymyślać, często na siłę, pozytywne aspekty sytuacji. Zawsze jakieś są. To sztuka interpretacji, o której zapomniałam, a która kiedyś była moim mottem życiowym.
Potrzebuję dowodów na to, że nie jest dramatycznie. Wiem, wiem, ja dramatyzm kocham, ale to stąpanie po niepewnym gruncie z moim charakterem.

i pisać trzeba! bo słowo pisane jakoś silniej działa.

no zobacz jak ładnie :) aż chce się łazić bez końca.


Nie moje. to też trzeba zmienić. 

może faktycznie jak przestanę się starać, to będzie lepiej? 
no i bez "może". "Może"wprowadza niepotrzebny chaos, na który jestem za stara, a na pewno za słaba w tej chwili.