wtorek, 6 października 2015

ała

Obudziłam się dziś ze strasznym bólem w barku. Wygięło mnie tak mocno, że nie mogłam wstać z łóżka. Kiedy już zaryczana schowałam pościel i się ubrałam, przyszła pora na kolejne wyzwanie- wizyta na kupę... Spociłam się, bynajmniej nie od zatwardzenia. Trzeba było dokończyć czynności a ja nie mogłam się ruszyć. Łzy jakoś same się kulały. zawsze lecą jak już nie moge wytrzymać- okazuje się, że z bólu też. 
Teraz już się trochę przyzwyczaiłam, boli jakby mniej, ale przy spontanicznych ruchach, kiedy się zapomnę, pokrzykuję sobie "ała". Zabiłabym każdego, kto by mnie dotknął, o masażu nawet nie wspomnę. 

Nie wyobrażam sobie jakbym miała chorować na coś bolesnego. Uważam, że każdy powinien mieć prawo zdecydować o własnej eutanazji. 

Klaczka cierpiąca

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz