Przyjechałam na weekend do Gniezna. Niestety stwierdzam, że
mi to nie służy, bo od razu przytyłam. Chyba już jak zobaczyłam wątróbkę, to
przytyłam z pół kg. Później Babunia przywitała mnie boczusiem! A boczuś jest
taki pyszny…. Ale dużo nie zeżarłam! A trzeba było sam boczek a nie wszystko
dookoła.
To nic. Żonka mnie odchudzi na kapuście. Bo ostatnio
wszystko było z kapusty :) albo na mazurach się odchudzę, choć pewnie będą mnie
zmuszać do jedzenia i szlag trafi mój niecny plan…
Tygrys sobie pojechał na Woodstock, beze mnie. Ja poszłam
grzecznie do pracy. A właściwie pojechałam Bąblem. Dlatego to podkreślam, bo
jechałam tylko w jedną stronę… Padł akumulator! A to był dzień, gdzie lało cały
czas i podtopienia piwnic, zerwane trakcje i rozwalone transformatory. Mi
akumulator padł. Posiedziałam trochę w Bąblu, mając lekką nadzieję, ze chociaż
trochę przestanie padać i poszłam na tramwaj… bez parasola. Oczywiście mogłam
zawołać kogokolwiek do odpalenia, ale pechów miałam więcej. W portfelu kasy
tyle, by chleb kupić, czyli 5zł, a wypadałoby zapłacić za usługę lub chociaż
zaproponować. I jeszcze tego dnia zapomniałam telefonu. No w dupie totalnie
ciemnej byłam. Więc przemoczona do stanika i gaci pokornie polazłam na tramwaj.
Tygryskowi jeszcze nic nie mówiłam, bonie było kiedy. Mam
nadzieję, ze przez to wybaczy mi, że nie umówiłam się do dentysty, ale sytuacja
była jeszcze bardziej wyjątkowa, bo w ta wielką ulewę zaczął przeciekać dach! Słyszałam
tylko kap kap…
Nie wiem czy spać nie mogłam z nerwów czy tęsknoty, ale
musiałam się zaćpać, by zasnąć, by rankiem wyskoczyć z łóżka, podreptać na
tramwaj i przybyć do pracy. Już przygotowana na płacenie za odpalenie, z
telefonem i całym sprzętem jaki miałam wywieźć do Gniezna na weekend.
Aaaa! I jeszcze mam błąd na umowie o pracę, bo naliczyli mi 20
dni urlopu a przecież mam 26 przy pracy 7,35h jako służba zdrowia.
Poprosiłam szefową o odpalenie Bąbla. Wyjaśniłam, że umiem,
że mam kable, że ma tylko podjechać i otworzyć maskę. W wyniku tego niecnego
planu, kazałam mi wyjść pół h wcześniej a odpalał mnie facet głównej szefowej,
czyli pani dyrektor stacji krwiodawstwa, z którym umówiłam się na szachy :D
Przy okazji zjebał jakąś kobietę, bo ta się denerwowała, że
ją zastawił :D
Wesoło mam w pracy, choć ten pamiętny dzień z deszczem i
Tygrysem na Woodstocku ciężki był…
Klaczka :)