środa, 22 czerwca 2016

skrót skrótów

Ostatnie kilka tygodni spędziłam nad notatkami. Inni pewnie siedzą nad książkami, ale ja i tak z każdej książki robię własny skrót, więc przyłożyłam się na wykładach i stąd nie musiałam tracić kasy na kilka drogich książek.
Byłam na rozprawie przeciwko Amazon. Niby jako świadek, ale trochę to przeżyłam. O szczegółach nie mogę pisać, bo dyrekcja amazona ma wszędzie swoich ludzi i nigdy nic nie wiadomo.
Tygrys zdała egzamin na sternika i będzie mnie wozić jachtem po jeziorach. Nie żeby było mi z tym dobrze, bo czuję się gorsza i mam przy niej dużo do nadrobienia. Jest plan, żeby trochę popracować, odbić się od drugiego dna i zacząć robić prawko na moto, ale ciii… Oczywiście mogłabym jeździć na 125, ale szkoda kasy na bzyczka.
Bąbel miał bliskie spotkanie ze słupkiem. Nie wiem jak to się stało i dlaczego akurat przed egzaminem, ale było gorąco a ja starałam się nie posrać ze stresu. Na szczęście, będąc żoną Tygrysa, znaleźli się dobrzy kumple, których jeszcze bąbel nie odstrsza i ładnie doprowadziły go do stanu używalności. Kolejnym krokiem jest nowy zderzak i klima, ale pewnie kasy z ubezpieczenia nie starczy, bo trzeba opłacić dyplom, zdjęcia, notariusza, lekarza, pieczątkę i kupić butle z gazem na kajaki.
Bo jedziemy na kajaczki :) i na żagle też. A najlepsze jest to, że jeszcze nie pracuję, a już mam urlop :D Jak zdam, to podpisuje umowę. Prawdziwą umowę o pracę. Będę diagnostą i będę autoryzować wyniki.
Więc nie zostaje nic innego jak zdać. Dziś już mi się nie chce… więc udając, że odpoczywam, robię sobie piękne stópki. żeby Tygrysa nie podrapać w łóżku :) bo się w niej znowu zakochałam.  Fajna ta moja żona.

klaczka